W końcu mamy własną kuchnię, nie wynajmowaną, nie kuchnię rodziców! Meble kuchenne są na razie tymczasowe, ale sprzęty już docelowe, prawie wszystkie, nie mam jeszcze tylko piekarnika i ekspresu do kawy. Dziś skupię się na najczęściej używanym urządzeniu i opowiem dlaczego wybrałam indukcję oraz przedstawię zalety i wady płyty indukcyjnej z mojego punktu widzenia.

Jednym z najczęściej czytanych wpisów na blogu jest ten porównujący indukcję i gaz. Tworząc go bazowałam na własnych doświadczeniach tylko częściowo – gotowałam wcześniej głównie na różnego rodzaju płytach gazowych, a na elektrycznych sporadycznie. Dziś doświadczeń kulinarno-technicznych z indukcją mam znacznie więcej. Po kilku miesiącach użytkowania płyty indukcyjnej mam już trochę przemyśleń na jej temat, które może pomogą Wam bardziej świadomie wybrać płytę grzewczą idealną do Waszej kuchni, albo chociaż zdecydować czy indukcja to sprzęt na pewno dla Was.

Zacznijmy od punktu wyjścia, czyli dlaczego wybrałam indukcję?

Powodów było kilka:

  1. łatwość czyszczenia: brak w niej zakamarków trudnych do czyszczenia i ogólnie łatwo się czyści,
  2. wielofunkcyjność: jest płaska i gładka, może służyć za blat odkładczy, gdy brakuje miejsca,
  3. bezgazowość: nie potrzebuje do działania gazu, a zależało mi na uniknięciu prowadzenia instalacji gazowej w mieszkaniu (żółte rurki, zawory, brrrr),
  4. energooszczędność,
  5. oszczędność czasu: ponoć szybko się na niej gotuje,
  6. dynamiczne sterowanie.

A jak wyszło w praktyce? Poniżej weryfikacja moich założeń oraz zebrane zalety i wady płyty indukcyjnej z perspektywy użytkownika.

 

Zalety i wady płyty indukcyjnej:

Zalety:

  1. Faktycznie łatwo się ją czyści, nie trzeba szorować żadnych rusztów. Przy regularnej podstawowej pielęgnacji nie trzeba jej poświęcać wiele czasu, a o to mi chodziło. Podstawowa pielęgnacja to w moim rozumieniu przemycie płyty miękką ściereczką z płynem do mycia naczyń po każdym użyciu. Raz w tygodniu stosuję też specjalną pastę czyszcząco-polerującą do gruntowniejszego wyczyszczenia płyty.
  2. Często faktycznie indukcja jest przedłużeniem blatu roboczego, te prawie 60x60cm to jednak sporo w małej kuchni.
  3. Zauważyłam, że fronty w kuchni nie są zatłuszczone od klejącego osadu, z którym ciągle walczyłam, będąc użytkownikiem płyt gazowych. Dla mnie to ogromny plus i ułatwienie życia, a nie sądziłam że osadu z gazu jest aż tak dużo.
  4. Indukcja zużywa naprawdę mało prądu. Nie powiem wam ile konkretnie, bo nie mam odrębnych liczników na poszczególnych sprzętach, ale rachunki za prąd płacę niższe niż w wynajmowanym wcześniej mieszkaniu, mimo że sprzętów elektrycznych i oświetlenia mam więcej i bardziej intensywnie ich użytkuję. Nie bez znaczenia jest tu klasa energetyczna sprzętów, ale to temat na odrębny wpis, na pewno wrócę do oszczędności energetycznej bo jest dla mnie bardzo ważny.
  5. Bardzo lubię dynamiczność sterowania płytą, wystarczy 2 kliknięcia i gotowe, błyskawicznie zwiększam lub zmniejszam moc, co przekłada się na stan np. wrzenia gotowanej potrawy. Tylko z mlekiem trzeba uważać, bo ono jakoś wolniej reaguje na moje komendy…

 

zalety i wady płyty indukcyjnej

Wady:

  1. Faktycznie gotuje się na niej szybko… czasem aż za szybko, ale z drugiej strony nie jest to spektakularnie szybciej niż na gazie. W każdym razie jak coś zaczyna kipieć na mojej  indukcji to kipi tak szybko, że zanim zareaguję, bałagan już jest, i to nie byle jaki. Najgorzej jest z mlekiem. Nie używajcie w jego przypadku funkcji boost, no chyba że macie i tak zaplanowane gruntowne porządki w szafce pod indukcją.
  2. Gładka powierzchnia nie ogranicza w żadnej sposób kipiących potraw, jak już wspomniane mleko zacznie się rozlewać to bardzo szybko zalewa blat i szafki poniżej. Dlatego gdybym teraz wybierała indukcję dla siebie, wybrałabym model z sensorem gotowania, który reaguje na gwałtowne powiększenie objętości zawartości naczynia i obniża samodzielnie moc.
  3. Indukcja, mimo zastosowania wysokiej jakości szkła ceramicznego, rysuje się, przynajmniej ta moja. Każda kolejna rysa powstaje w jakiś tajemniczy sposób i jest potem widoczna. Uważam na płytę, czyszczę garnki od spodu, nie stawiam ryzykownych rzeczy na szkle, a jednak czasem coś ją drapnie i koniec, nie da się tego ukryć. Do tej pory nie znalazłam winowajcy, a na pewno kryje się w mojej kuchni. Jeśli macie jakieś pomysły to chętnie je zweryfikuję. Na razie w kręgu podejrzeń jest mój pies, który zostaje sam w domu i teoretycznie nic w nim nie robi 😉
  4. Jest cicha. Może to zabrzmi śmiesznie, ale czasem zapominam, że coś gotuję (np. wspomniane wcześniej mleko na funkcji boost…). Naczytałam się wcześniej i nasłuchałam o buczących płytach, które doprowadzają panie domu do szewskiej pasji swoimi dźwiękami i byłam nastawiona na owo buczenie. Tymczasem moja płyta jest naprawdę cicha i nic w niej nie buczy. No może czasem coś słychać, gdy gotuję na czterech fajerkach i tuż przed wrzeniem wielkiego garnka wody np. na fasolkę szparagową.

zalety i wady płyty indukcyjnej

Podsumowanie

Przedstawiłam zalety i wady płyty indukcyjnej, aby pomóc wam w wyborze sprzętu optymalnego dla wa. Mam nadzieję że pomogłam! Zdaję sobie przy tym sprawę, że to co jest ważne dla mnie, dla kogoś innego będzie bzdurą. Albo odwrotnie Jeśli tak jest dajcie znać, chętnie poznam wasze opinie!

Dla ciekawskich – model mojej płyty to Bosch PIV675N17E. Wybrałam ją ze względu na wygodne sterowanie, swobodne pola grzewcze (tzw. flex) oraz coś czysto praktycznego dla osób rozbijających się po kuchni – stalowe ramki po bokach płyty.

  • U rodziców zawsze był gaz. Teraz mieszkam już sama i w nowym mieszkaniu mamy z Lubym płytę indukcyjną. Nie zamieniłabym jej z powrotem na gaz, nigdy w życiu. Pewnie, ma swoje wady (jak wszystko), ale gaz ma ich chyba trochę więcej. 🙂